czasów Bandyci korzystając z „bezkrólewia“ jakie panowało w tym czasie nierzadko nękali okolicznych mieszkańców, wyciągając im dobytek z obór.

(...) Przyszli do nas w nocy, wyciągnęli ojca z łóżka, jeden przystawił pistolet do głowy i powiedział zeby ojciec oddał broń, bo wiedzą że na jego polu niemcy wycofując się zostawili pistolety i karabiny. Ojciec (Ludwik Gawłowski) im wtedy powiedział, że pozbierał z synem (Fanciszek Gawłowski) broń z pola do worka, wyniósł do parku i wrzucił do stawu. Powiedział, że mogą go zabić i że mówi prawdę i nie ma żadnej broni. Baliśmy się bardzo, byliśmy wtedy o krok od tragedii. Na szczęście bandyci odstąpili.


W   przygotowaniu :-/